czwartek, 9 września 2010

Przez sex do oświecenia? Czym naprawdę jest tantra? I cz.

Słowo 'TANTRA' w pierwszym przybliżeniu oznacza 'wyzbycie się prymitywności'. Nauki tantryczne przypisywane są żeńskiej linii nauczania w tradycji jogi, a zatem mają swoje źródło w przekazie pochodzącym od małżonki Pana Śiwy, od Dewi Parwati. Jeśli zapytamy co jest w pracy tantrycznej wysubtelniane, jaka sfera zostaje odprymitywniona, to warto pamiętać iż jest to przede wszystkim sfera sakrum.


Czym jest sfera sakrum? Według nauk tantrycznych jest to sfera związana z ośrodkiem podstawy tułowia, z tak zwaną ćakrą korzeniową, muladharą. Siedziba Ognia Kundalini, mocy wężowej, potęgi natury (śakti) upatrywana jest właśnie u podstawy tułowia, w ośrodku zwanym także w kulturze chrześcijańskiej splotem sakralnym. Splot nerwowy i ćakra to oczywiście nie jest to samo, aczkolwiek można powiedzieć, że pierwszy w sferze cielesnej a drugi w duchowej - są to w jakiś sposób ośrodki współpracujące.

Sfera sakrum stanowi jedno z największych tabu w kulturach i religiach świata. Wiemy, że jest to sfera płci i płciowości. Cóż oznacza słowo sakrum? Oznacza świętość! Tak, właśnie świętość. Sfera wpływu splotu sakralnego, fizjologia płci - to właśnie świętość, sacrum. I dlatego, nawet chrześcijański język używa tutaj słowa sakralny - w odniesieniu do ośrodka zawiadującego sferą płciowości ludzkiej egzystencji. Może nie jesteśmy przyzwyczajeni do traktowania spraw płci jako esencjonalnie uświęcających i sakralnych, jednak studiując nauki tantryczne trzeba sobie to jasno uświadomić.

W oparciu o mistyczne nauki dotyczące ośrodka korzeniowego, wiemy coś niecoś zapewne o trzech i pół spiralach Kundalini, tajemnej mocy czy energii, drzemiącej niejako u dołu naszego kręgosłupa, a stanowiącej energię, która jest podstawą zdolności cudotwórczych wszystkich mędrców i świętych, zarówno Wschodu jak i Zachodu. Samo nawet wyobrażenie sobie takiego zwoju, powoduje zaraz uczucie ciepła i wzrost potencjału do oddziaływania przy pomocy myśli, sugestii, afirmacji czy też modlitwy.

Świętość, płodność czy płciowość to tematy nieodzownie ze sobą powiązane chyba we wszystkich tradycjach religijnych. Istnieje wiele rozmaitych instrukcji i rad dotyczących kultury płciowości we wszystkich tradycjach i szkołach duchowych. Jedynie chyba chrześcijańska doktryna, rodem ze średniowiecza, czyni temat płciowości tematem moralnie zakazanym i czymś w rodzaju zła, a wszystko przez kompletne niezrozumienie żydowskich wywodów o Raju, Adamie i Ewie.

Mała dygresja odnośnie tej pierwszej przyczyny błędów interpretacyjnych, pozwoli nam w imię Prawdy, odkłamać całokształt sfery siły biologicznej czy naturalnej, tak jak ona jest wykładana w Kręgach Wiedzy Duchowej przez Mędrców Wschodu. Raj, to perskie słowo oznaczające krainę doskonałości i szczęśliwości, którą zamieszkują aniołowie, inaczej mówiąc czyste dusze! Rajska historia nie odbywa się więc wcale na ziemi, jest to historia wzięta z dewaczanu, z niebios. Znana jest jako wielowątkowy mit w wielu religiach. Adam we współczesnej hebrajszczyźnie oznacza człowieka, zaś w dawnym aramejskim brzmieniu oznaczał raczej całą ludzkość! Adam to nie jeden, pojedynczy człowiek, tylko wszystkie dusze ludzkie razem wzięte, a mieszkające ówcześnie w niebiosach. Ewa (Chawa), oznacza zaś tyle co żyjąca, bądź matka żyjącego, a zwrot ten odnosił się do ducha życia materialnej płaszczyzny egzystencji.
Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę, a nie tylko jako mężczyznę jak się błędnie interpretuje, prawdopodobnie tylko dlatego, że wśród duchowieństwa zabrakło kobiet, aby utrzymać właściwego ducha interpretacji. Wąż, to nie żaden wąż jak również błędnie się powiada, lecz klasa istot zwanych asmodeuszami, wężopodobnymi, które zamieszkują materialny plan w sferze astralnej. Człowiek zostaje wciągnięty w pułapkę narodzin i wcieleń na materialnym planie egzystencji z powodu działania asmodeuszy na ducha życia (Chawa, Ewa), tak że dusze ludzi w niebiosach zaczynają pragnąć życia w materialnej sferze egzystencji. Staje się to przyczyną degradacji rodzaju ludzkiego, który był klasą znamienitych aniołów (dew) pośród niebieskich, rajskich sfer egzystencji doskonałego świata. Tak w skrócie i dużym uproszczeniu można by ująć całą historię. Zauważmy też przy tym, iż człowiek, jako i mężczyzna i kobieta zarazem, dostaje władzę panowania i zakaz zabijania stworzeń. Boskie Prawo wyklucza władzę poprzez zabijanie. Panowanie nad zwierzętami nie oznacza prawa do ich zabijania. Pokarmem są tylko rośliny, i to nie wszystkie, bo tylko ziarna zbóż i owoce drzew. Zauważ też, że jest to rajski styl odżywiania się ludzkości. Ta część ludzkiej egzystencji wymaga także odprymitywnienia i odkłamania.

Powracając do zagadnienia płciowości możemy zwrócić uwagę na związek drogi do świętości z traktowaniem całej sfery sakrum, którą jest dziedzina płci, kultury płci i właściwego czy niewłaściwego użytkowania sił biologicznych, potencjału rozrodczego. Uważa się powszechnie, czy coraz powszechniej, iż dziedzinę tę należy pozostawić własnemu sumieniu i zawsze iść za głosem wyboru sumienia we wszystkich decyzjach związanych z płciowością (seksualnością). Oponenci zaś usiłują narzucać specyficzne dla ich religijności poglądy i wymogi, a szczególnie zasady i reguły społeczne. Problem tkwi, według nauk tantrycznych jogi, także w czystości sumienia. Jogin powie, że jeżeli sumienie jest oczyszczone i wysublimowane, to można kierować się głosem sumienia, zaś jeśli sumienie jest skażone, to niestety jego podszepty nie wiodą nas w najlepszym kierunku.

Tantra akceptuje człowieka taki jakim on jest, w tym punkcie w którym on jest, ze wszystkimi jego nawykami i potrzebami, ale też pomaga w sublimowaniu i odprymitywnianiu we wszystkich jego sferach, z których dziedzina łona i berła są fundamentalne. Z punktu widzenia drogi duchowego, wewnętrznego rozwoju, mamy wiele aspektów tematu, które potrzeba rozważyć głęboko, przestudiować, zrozumieć i przepraktykować. Naczelną zasadą tantryczną jest doskonalenie się w czułości i delikatności wzajemnego obcowania, ze szczególnym uwzględnieniem obcowania płciowego. Dlatego skłonność do stosowania gwałtu i przemocy we wzajemnym obcowaniu należy wyeliminować w pierwszym rzędzie. W tym punkcie, jeśli chodzi o odprymitywnianie stosunków międzyludzkich, w tym płciowych, mamy niezmiernie dużo do zrobienia i zgadza się z tym nawet prawo karne.

Rozwijanie czułości i delikatności w dotyku, gestach, mimice, także w słowach i wzajemnych postawach czy zachowaniach, to cała sfera pracy nad sobą, oczywiście, z punktu widzenia tantr. Niestety, kiedy dziecko jest bite, dostaje lanie, a potem mama zapewnia je że bardzo je kocha, wtedy podświadomie kojarzy akt pobicia jako wyraz miłości i czułości macierzyńskiej. I biada, jeśli tak zostanie na stałe, bo wtedy, kiedy nie jest bite, nie czuje się kochane, a kiedy bije to ma wrażenie, że okazuje miłość. Wszak czyni tak jak nauczyli tego rodzice. Zakaz bicia dzieci w jakichkolwiek celach "wychowawczych" jest jednym z najzdrowszych lekarstw społecznych jakie można stosować wobec młodego pokolenia.

Poprzez bicie dzieci uszkadzamy ich splot sakralny, no szczególnie poprzez bicie w tak zwaną tylnią część ciała, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. W ten sposób, bijąc wychowawczo, degenerujemy sferę sakralną młodego człowieka, wbijając podstawowe lęki na podłożu seksualnym. Pojawia się schemat w podświadomym myśleniu, który mówi: miłość to ból i cierpienie. Wyrastają z tego późniejsze ofiary miłości (czytaj biczowania), stanowiące gro pacjentów seksuologicznych, ofiar i przestępców. Co gorsza, uszkadzamy też, poprzez bicie, sferę sakrum. Ośrodek płciowości odpowiada też za skłonności do kultu i duchowości. Bicie powoduje zahamowanie duchowego rozwoju, a kult idzie w stronę przemocy i terroru opartych na strachu przemocy.

Cechą psychiczną, prawdopodobnie najbardziej godną wysublimowania i odprymitywnienia, jest zazdrość, szczególnie zaś zazdrość na podłożu seksualnym, płciowym. Dobrze zauważono w naszej Zachodniej akademickiej medycynie, że tego rodzaju zazdrość stoi u podstaw wielu poważnych chorób psychicznych. Postacie paranoi czy schizofrenii bardzo często miewają właśnie taką pierwotną przyczynę. Im bardziej chorobliwa zazdrość, tym większy to chwast pomiędzy naszymi uczuciami. Jeśli jesteśmy polem pełnym takiego chwastu, to jest całkiem źle, potrzebny wtedy specjalny lekarz, same nauki tantryczne mogą nie dać rady wyleczyć. Jednakże sama wola oczyszczenia się z zazdrości (zawistności i złowrogości) czy zaborczości stanowi dobre rokowanie w wielu ciężkich chorobach psychiki, do których może ona prowadzić.

Zazdrość jest przyczyną dla której złamana zostaje wierność małżeńska. Raz, zazdrośnik czy zazdrośnica będą mieć tendencję do tego, by czynić to, o co są zawistni i podejrzliwi. Dwa, podejrzewanie o zdradę wprowadza, przymusza niejako psychicznie drugą stronę na drogę niewierności. I tak zazdrość jest przyczyną rozbitego życia rodzin, a nie zdrada, bo ona jest tylko zewnętrznym skutkiem ukrytej często i dobrze zamaskowanej zazdrości.

Zaborczość wobec własnych dzieci to inna forma zazdrości. Jej skutkiem, to między innymi osobniki uzależnione, niedojrzałe psychicznie do życia. Skłonność młodzieży do uzależniających substancji to między innymi owoc zaborczej postawy rodziców wobec własnych dzieci. Zazdrość i posiadanie to emocje do wysublimowania i odprymitywnienia. Trzeba tutaj dodać, że polski system prawny szczególnie mocno zezwala na narzucanie rodzicom modelu zazdrosno-niewolniczego wobec własnych dzieci. Zapomina się prawdy nauczanej przez dawnych Mędrców, iż dziecko dane jest rodzicom jedynie jako depozyt na kilkanaście lat, a ich obowiązkiem jest pomóc jedynie drugiemu człowiekowi, stać się całkowicie dorosłym i samodzielnym tak, by mógł godnie kroczyć przez życie.


Zazdrość (zaborczość, podejrzliwość) to druga energia, która zanieczyszcza ośrodek sakrum naszej istoty, ośrodek będący źródłem całego twórczego potencjału naszego życia. Wykorzenianie chwastu (kąkolu) zazdrości z pola naszych uczuć jest jedną z podstawowych prac na drodze odprymitywniania ludzkiej egzystencji. Zasada Złotego Wieku Prawdy (Satja Juga) powiada, iż jeśli coś nabędziesz na własność, pomyśl o kimś, kto tego nie posiada i z całego swego serca życz mu aby też to posiadł. Takie proste ćwiczenie możemy zastosować dla rozwijania postawy zdrowej, wolnej od wszelakiej zazdrości. Dodatkowym atutem ku wykorzenieniu kąkolu zazdrości jest fakt iż uszkadza zarówno fizyczny organ serca jak wątrobę. Zdrowie serca zależy od tego jak dokładnie rozprawiliśmy się z energią zazdroszczenia i zawiszczenia.

Zazdrość w dziedzinie obcowania płciowego jest skazą nie tylko w obrębie kultury semicko-chrześcijańskiej, ale także nawet tak czystych postaci religii jak kult ramaicki czy zoroastryjski. Sam Rama i jego małżonka Sita mieli wiele nieporozumień i kłopotów w swoim związku właśnie z powodu zazdrości i podejrzliwości w sferze płciowej. Tantra dlatego ukazując te dzieje w historii Ramajany, uczy jednocześnie do jakich komplikacji mogą dojść dzieje ludzi prawych i skądinąd szlachetnych, właśnie z powodu wzajemnej zaborczości, a także podejrzliwości ze strony otoczenia, w tym wypadku poddanych Króla Ramy. Tantra prowadzi drogą ku wzajemnemu zaufaniu bez cienia podejrzliwości. Wtedy tylko możemy być pewni swojej niewinności wobec zdarzeń. Sita jest właśnie przykładem ufności bez cienia zazdrości czy podejrzliwości, zaś Rama jest przykładem Mędrca, którego kąkol zazdrości opanowywał i wyprowadzał na manowce.

Rozwijanie delikatności i czułości w kontaktach intymnych i w ogólności międzyludzkich stoi w sprzeczności z tak zwanym wojskowym i wojennym wychowaniem, w którym celują kultury basenu morza śródziemnego. Mężczyzna wychowany do czułości, nie będzie mieć tendencji do wojaczki i szermierki wojennej, a zabijanie przyjmie ze wstrętem. Czułość, boska wrażliwość głębi ludzkiej istoty, nie pozwala na zabijanie współbraci w ludzkim ciele. Dlatego tantrycy zawsze sprzeciwiali się tendencjom do wojny, rozboju militarnego i wszelkiego uciekania się do przemocy. Jeżeli czułość jest w naszym sumieniu dyskryminowana, nie ma należytego miejsca i dość przestrzeni aby się przejawiać, wtedy stajemy się neurotykami, wtedy osobowość staje się chora i znerwicowana. Tantra dlatego uczy czułości w obcowaniu rodziców pomiędzy sobą, tak aby dzieci miały należyty przykład jako wychowanie, bo tylko przykład wychowuje należycie.

Czułość w sferze języka i mowy to przede wszystkim sakralizacja, jakże często zwulgaryzowanego i uprymitywnionego języka dotyczącego funkcji płciowych i narządów płci. Gdyby człowiek wiedział jaką wielką szkodę wyrządza sobie samemu w sferze psychicznej i duchowej poprzez stosowanie wulgarnych określeń i nazw dla dziedziny płciowości, zapewne nigdy by nie użył żadnego z tych określeń nawet w swoich myślach. Najszybsza degradacja duchowa przychodzi poprzez używanie wulgarnego języka w stosunku do tego, co przez Boga uczynione zostało świętym i czystym. Subtelny, poetycki i czule brzmiący język określeń dla wszystkiego co intymne musi wejść na trwałe do naszej świadomości. Słusznie oburzają się co wrażliwsze dusze i chcą nawet systemu kar za wulgarne określanie narządów i czynności płciowych.

Przez sex do oświecenia? Czym naprawdę jest tantra? II cz.


Na podstawie "Ezoteryka Serca"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję Wam za wszystkie komentarze. Reklamiarzom również dziękuję, jednak reklamy będą usuwane od razu.